Po roku przerwy Projekt Słoneczniki 2013 reaktywowany.

Podążajcie za Nimi krok w krok, śledźcie każdą chwilę z Ich życia. Bo wiecie, moje Słoneczniki zaczynają podróżować, poszerzają horyzonty ;) Niektóre zamieniły marne doniczki swojego roślinnego dzieciństwa na samochody czy autobusy. Przemierzają najbliższe okolice w celu zareklamowania się, zdobycia nowych doświadczeń, poznania nowych ludzi. Tak, dużo w Ich życiu teraz nowości…
Można wśród Nich wyróżnić Słoneczniki Imprezowe:
[16.09.]
Słoneczniki Szkolne:
[19.09.?]
i najbardziej, powiedziałabym, banalne - Słoneczniki Ozdobne:
[20.09.]
Ale nie zapominajmy o Ich słonecznikowym przeznaczeniu, roli powierzonej Im przed wiekami przez słonecznikowego boga, a mianowicie o…
[26.09.]
PESTKACH!
Jesień (jesień, jesień, żadne tam lato, u mnie już 23.). Liście lecą z drzew, babie lato (…daj) i dojrzewają słoneczniki.
Jest ich przecież tyle

i jeszcze trochę…

Większość dojrzała już całkowicie,

jednak kilka dopiero odbiło od ziemi.

Puszczają pąki

iii… kwitną! Ciesząc oko wtapiają mi się w jesienny podwórkowy krajobraz!
I nie ważne, że nasiona są małe,

bo liczy się wnętrze.

Kajam się przed Tobą za brak aktualizacji. ALE… Najpierw były góry, potem był Woodstock, a teraz nareszcie się zebrałam i oto są. Piękne, zobacz:
(siane do gruntu)
(i przesadzane z doniczek)
Pierwsze kwiaty pojawiły się, jak byłam w górach, tj. w ostatnich dniach lipca, po 25. Nie było ich wiele, co najwyżej trzy na wszystkie Słoneczniki, jakie sadziłam. No, ale, jak pisali na Forum, kiedy Słoneczniki kwitną, to znaczy, że najwyższy czas na przyjazd do Kostrzyna. I zakwitły, jak już tam byliśmy, więc wszystko odbyło się w jak najlepszym porządku.
W związku z tak długi oczekiwanie, niektóre trochę się zniecierpliwiły i powoli zaczęły przekwitać…

…co i tak wyjdzie nam wszystkim potem na dobre. I niektórym znajomym pewnie też :)
Jednakże zdarzyła się też pewna tragedia. Na początku istnienia bloga zapewniałam, że jeden ze Słoneczników zostanie zabrany na Woodstock, będzie tam żył w zdrowiu, szczęściu i miłości. Potem niestety plan się trochę pokrzyżowały i byłam zmuszona zostawić go w domu. Pomyślcie, jak byście się czuli, gdyby przed całe wasze życie ktoś was zapewniał, że pojedziecie na Woodstock, a potem nagle by was wystawił! Właśnie tak:

Przynajmniej umarł z godnością, czego pewnie by nie doświadczył w krzyżowo-kostrzyńskim pociągowym ścisku w środę.
Od największego

poprzez te średniej wielkości (i kondycji)

do najmniejszego, który zaskoczył wszystkich (czyli mnie, bo tak naprawdę, niewiele osób się nim interesuje)

- wszystkie mają pąki!
Ostatnio straciłam wszelkie nadzieję, że Ten Jeden Mały Wyjątkowy Słonecznik wyrośnie silny i zdrowy i jeszcze zdoła zakwitnąć. Był słaby, przez dłuższy czas prawie w ogóle nie rósł, więc postanowiłam przesadzić go w większą doniczkę, podlałam go też nawozem. Już myślałam, że to na nic, bo i po tych zabiegach długo nie odznaczał się szczególną chęcią przetrwania, aż tu nagle… Wychodzę sobie dziś sfotografować moje rośliny i co widzę:

Jest! Bardzo ładny, czyż nie?
Może nie dorównuje swoim rówieśnikom (przesadzanym), które i tak są stosunkowo małe

ale ma jeszcze w sumie 36 dni, więc może da radę.
Poza tym, spójrzcie na te:

i zapowiedź, że to jeszcze nie koniec:


Przepraszam, za niezwykle niewyraźne zdjęcie.
Tak właśnie się ma ten Mały, który pozostał w doniczce. To zdjęcie pochodzi z 29. maja, ale od tamtej pory jego stan wcale się nie zmienił. Przesadzę go w większą doniczkę i pokarmię próchnicą z kompostu, może to coś da.
A prawda jest taka, że ostatnio niezbyt dbałam o moje Słoneczniki. Pora to zmienić, skoro jeszcze tylko 53 dni do Przystanku Woodstock.
Endżoj & czółko ;)
Zaniedbałam to trochę, ale przynajmniej będzie teraz większa niespodzianka!

Wyrosły, choć nie wszystkie - niektóre wyglądają tak, jakby już dogorywały (szkoda)…
(ten jest jeszcze ładny)
…ale wydaje mi się, że wiele z nich dobrze się przyjmie i zakwitnie (co oczywiście będzie oznaczało jedno, jak głosi forum :P):

Poza tym, zdaje się, że te, które wsadzałam bezpośrednio do gruntu, przerosną te przesadzane

a przecież były sadzone dużo później. Ale to nie dziwne, nie musiały znosić doniczek.
Zdjęcia są fatalne. Dlatego, że mój talent artystyczny ogranicza się do rysowania rowerów i pak ciężarówek na marginesach. No i jeszcze masowej wręcz produkcji żurawi z origami.
Tymczasem czółeczko, w najbliższym czasie wrzucę coś jeszcze, bo dziś nie mam takich zdjęć, o których można powiedzieć, że coś przedstawiają.
W międzyczasie :)
Z okazji urodzin Dominiki, wykiełkowały Słoniaki, które sadziłam prosto do gruntu!

Sto lat. Dominice :)